I roku koniec. I urodziny jutro. A dziś Ola będzie spać u pani Małgosi, a rodzice będą sylwestrować.
Przed Świętami trochę przyprószyło, co nie odstraszyło Oli od korzystania z placu zabaw:

Święta minęły oczywiście za szybko, zwłaszcza dla Oli, która chętnie celebrowała świąteczne chwile. Najsampierw została odziana w piękną sukienkę oraz opaskę, które to przy wydatnej pomocy Agnieszki i Jacka przysłał Oli Święty Mikołaj. Sukienka była bardzo trafionym prezentem, bo Ola ma teraz fazę na małą damę , która boleje nad koniecznością wychodzenia w spodniach na zimowe spacery i chętnie wskakuje w sukienki, by w nich potańczyć a potem jeszcze w lusterku się przejrzeć.

Oczekując na wigilię, rada ze swojego wyglądu Ola zasiadła do pianina i zaczęła wyśpiewywać kolędy, których sporą ilość opanowała w ostatnich tygodniach. Jej ulubiona to "Pójdźmy wszyscy do stajenki", ale kolędniczka miała z nią mały problem: "Co to znaczy czartamocy?" pytała się Maćka, mnie, babci. Kiedy już złapała, o co chodzi w czartamocy zdarzyło jej się przerwać śpiewanie i tłumaczyć: "Mamusiu, a wiesz, że czart to diabeł?".
Wigilią była tak podekscytowana, że niemal nic nie zjadła - z wyjątkiem racuszków, ale i o nich zapomniała, kiedy (gdy wszyscy asystowali babci krojącej ciasto) pod choinką pojawiły się prezenty.

W Polanicy pod choinką Ola znalazła tablicę, ławkę, dziecięcy laptop i kolorowe spodnie, we Wrocławiu jeszcze kuchenkę z licznymi akcesoriami.
Prezenty bardzo się spodobały:
Prezenty bardzo się spodobały:

podczas którego szczególnie przykleiła się do wujka Michała:
A tu Maciek objaśnia działanie komputerka (przekazuje memy?):
*
Ola kończy 3 lata. Jak już się rzekło lubi sukienki, choć jako żywo nikt jej szczególnie takiej preferencji nie sugerował. Wyodrębnił nam się człowiek - ze swoim gustem, sympatiami i antypatiami. Wygłasza opinie i komentuje.To jej się podobało, tamto nie. Ma przy tym szczęśliwą skłonność zwracania większej uwagi na pozytywy i jest spostrzegawcza*.
Lubi skupiona malować, rysować, plastelinować. Uwielbia czytanie książek, asystowanie przy wszystkich naszych czynnościach; robienie obiadu, czy tankowanie paliwa - wszystko równie fascynujące.
Choć chłonie każdą nowość - nową zabawę, książkę, miejsce, zwyczaj - to bardzo lubi powtarzalność. Mam swoją teorię (o dinozaurach), że robiąc po raz kolejny, to co już dobrze zna, córeczka ma poczucie większego panowania nad rzeczywistością - wie dokładnie co się będzie działo, w jakiej kolejności i konfiguracji. Może się włączyć, pomóc, udzielić cennej rady. Nie potrzebuje wskazówek, nie ma niepewności. Jest jak dorośli.
Niezależność i odrębność objawia się także tym, że z pewnym oporem Olcia przystępuje do wykonywania rzeczy koniecznych: wieczorne sprzątanie zabawek, ubieranie się, czy czasem mycie zębów poprzedzane są co najmniej kilkukrotnymi wezwaniami. Zasady wzajemności i współpracy (choćby dzielenie się zabawkami) też nieco szwankują; to ponoć jeszcze normalne w tym wieku, ale co sobie rodzice poopowiadają o zaletach kooperacji - to ich...
Szarpią nią czasami sprzeczne uczucia - chce być jednocześnie samodzielna, niezależna ale jeszcze mocno nas potrzebuje albo nie radzi sobie z oporną materią. Niekiedy w chwilach rozdarcia oblewa się łzami i woła "pśitul mnie".
Ma bardzo dobrą pamięć (pamięta dość dokładnie co ciekawsze wydarzenia z wiosny, lata), sporą inwencję i nieposkromioną wyobraźnię. Bardzo lubi towarzystwo, ale nie nudzi się sama ze sobą.
"Osiągnięciem" ostatniego roku jest też pojawienie się poczucia humoru, dla rodziców nieco zagadkowego, bo raczej nie umiemy przewidzieć, co rozbawi naszą córeczkę (Ola umie też rozbawić samą siebie, opowiadając coś absurdalnego, po czym stwierdzając ze śmiechem "przecież tak wcale nie jest"). Lubi też nas powkręcać, mówiąc jakieś niestworzone rzeczy, po czym szybko zastrzega "to na niby", jakby nie dowierzając w naszą wrodzoną bystrość.
Po prostu - nasza Ola kochana.
* Już o tym kiedyś pisałam, ale bodaj jesienią Ola całkiem szczerze doceniła urodę papieru toaletowego (kiedy korzystała z łazienki, w gościach będąc): "jaki piękny papier - w fale".
Choć chłonie każdą nowość - nową zabawę, książkę, miejsce, zwyczaj - to bardzo lubi powtarzalność. Mam swoją teorię (o dinozaurach), że robiąc po raz kolejny, to co już dobrze zna, córeczka ma poczucie większego panowania nad rzeczywistością - wie dokładnie co się będzie działo, w jakiej kolejności i konfiguracji. Może się włączyć, pomóc, udzielić cennej rady. Nie potrzebuje wskazówek, nie ma niepewności. Jest jak dorośli.
Niezależność i odrębność objawia się także tym, że z pewnym oporem Olcia przystępuje do wykonywania rzeczy koniecznych: wieczorne sprzątanie zabawek, ubieranie się, czy czasem mycie zębów poprzedzane są co najmniej kilkukrotnymi wezwaniami. Zasady wzajemności i współpracy (choćby dzielenie się zabawkami) też nieco szwankują; to ponoć jeszcze normalne w tym wieku, ale co sobie rodzice poopowiadają o zaletach kooperacji - to ich...
Szarpią nią czasami sprzeczne uczucia - chce być jednocześnie samodzielna, niezależna ale jeszcze mocno nas potrzebuje albo nie radzi sobie z oporną materią. Niekiedy w chwilach rozdarcia oblewa się łzami i woła "pśitul mnie".
Ma bardzo dobrą pamięć (pamięta dość dokładnie co ciekawsze wydarzenia z wiosny, lata), sporą inwencję i nieposkromioną wyobraźnię. Bardzo lubi towarzystwo, ale nie nudzi się sama ze sobą.
"Osiągnięciem" ostatniego roku jest też pojawienie się poczucia humoru, dla rodziców nieco zagadkowego, bo raczej nie umiemy przewidzieć, co rozbawi naszą córeczkę (Ola umie też rozbawić samą siebie, opowiadając coś absurdalnego, po czym stwierdzając ze śmiechem "przecież tak wcale nie jest"). Lubi też nas powkręcać, mówiąc jakieś niestworzone rzeczy, po czym szybko zastrzega "to na niby", jakby nie dowierzając w naszą wrodzoną bystrość.
Po prostu - nasza Ola kochana.
* Już o tym kiedyś pisałam, ale bodaj jesienią Ola całkiem szczerze doceniła urodę papieru toaletowego (kiedy korzystała z łazienki, w gościach będąc): "jaki piękny papier - w fale".



































































