poniedziałek, 22 czerwca 2009

Spacery


Długi weekend spędziliśmy w Polanicy z Magdą, Adamem i Zosią, zwaną roboczo Zosikiem lub Dziubim. Pogoda nie rozpieszczała, więc Olcia sama się trochę rozpieszczała. Pozazdrościła Zosi permanentnego jeżdżenia w wózku i często domagała się wożenia.
Ola była przejęta wizytą "dzidzi", ale bez przesady. Cóż - słodki Zosik ma niecałe 4 miesiące i jeszcze trzeba będzie długo czekać, zanim dziewczyny znajdą wspólny język.


Zasadniczo weekend biegł nam od spaceru do posiłku i od posiłku do spaceru. No - plan nie był napięty.
W polanickim parku natknęliśmy się na wystawę starych aut - jak na zamówienie dla Adama...

Spacery nad rzeką - stan wód tylko lekko podwyższony. Ale patrząc na to zdjęcie mam wątpliwości, czy zrobiono je w czerwcu.


Przerwa między spacerami - czas na lekturę. Na czytanie bajki załapały się dwie dziewczyny.
Żałuję tylko, że nie zrobiłam zdjęcia Adamowi i Maćkowi, jak stereo czytali gazety przytargane ani chybi z poczekalni od mojej mamy. Były to pisma typu "halo, wielki świat", ale panowie przeczytali je od deski do deski, po czym prowadzili rozmowy z użyciem teksów z tych periodyków. Świat pism plotkarskich odsłonił całe swoje piękno - tam się tyle dzieje. Nawet jak się nic nie dzieje.


Spacer po Dusznikach - Adam z Zosią i Olą. Ola - jak widać - jakoś ogólnie szybciej oswaja się z wujkami, niż z ciociami.

A kiedy już Ola stwierdziła, że wysiedziała się dostatecznie, ruszyła przed siebie. Zaoszczędzonych sił było sporo - rodzice się nabiegali.


Kolejny spacer przez park, to przypadkowo-nieprzypadkowe spotkanie z Pauliną i Marcinem, bardzo dynamicznie uwiecznione przez Maćka.


A w międzyczasie Ola opanowuje nowe słowa (super, dzięki), a jednocześnie robi ciekawe będy przy odmianie (ona idzieła - zamiast szła). Maciek ma teorię, że wcześniejsze poprawniejsze mówienie Oli to wygłaszanie zasłyszanych zwrotów/słów. Teraz już łapie pojedyncze słowa i je odmienia. Zawsze regularnie; wyjątki jeszcze nie występują.

Brak komentarzy: