Od jakiegoś czasu uskuteczniamy z Olinkiem wieczorne rozmowy - tuż przed kołysankami, już w łóżeczku.
Dziś Ola porządkowała dzień i opowiedziała: "Byłam dziś rano w innym kościele i poznałam taką panią z fioletowymi paznokciami".
Inny kościół się zgadza - byliśmy na rocznicy Antkowej komunii na Kruczej. Ale pani z fioletowymi paznokciami jako żywo sobie nie przypominamy. Albo Ola coś wyhaczyła cichaczem, albo fantazjuje, co jej się ostatnio często zdarza (parę dni temu opowiadała niani, że była wczoraj z rodzicami w zoo i była żyrafa i taki ogromny słoń).
A kiedy skończyliśmy wieczorny rytuał, wyłączyłam wieżę, na której leciała maksymalnie już ściszona bajka o Kubusiu Puchatku. Na co Olcia z pretensją w głosie: "Nie wolno tak wyłączać, dzieci tak nie lubią!".
Córa po raz pierwszy wygłosiła zdanie nie indywidualnie, ale jako część większej grupy społecznej.
A kiedy skończyliśmy wieczorny rytuał, wyłączyłam wieżę, na której leciała maksymalnie już ściszona bajka o Kubusiu Puchatku. Na co Olcia z pretensją w głosie: "Nie wolno tak wyłączać, dzieci tak nie lubią!".
Córa po raz pierwszy wygłosiła zdanie nie indywidualnie, ale jako część większej grupy społecznej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz