Zima wciąż trzyma. Oli ulubionym środkiem lokomocji są teraz sanki.
Niemal każdy spacer zaczyna się od wyszukiwania patyka. W domu mamy już małą kolekcję patyków, bo z każdego spaceru Ola wraca z nowym. Patyki służą do krojenia śniegu i robienia dziur w tymże.
Niemal każdy spacer zaczyna się od wyszukiwania patyka. W domu mamy już małą kolekcję patyków, bo z każdego spaceru Ola wraca z nowym. Patyki służą do krojenia śniegu i robienia dziur w tymże.
A jak już się pokroi każdą połać zamarzniętego śniegu, to można po prostu ganiać po chaszczach.Ze śniegu pożytek średni, jest zmrożony, kulki się nie kleją, nie da się budować.
A na ostatnim spacerze Ola odkryła przyjemność padania w śnieg (nie wypuszczając z ręki patyka).
W czwartek Ola z nianią skorzystały ze świeżego śniegu i stworzyły 2 bałwany. Właściwie miał być tylko jeden, ale po ulepieniu pierwszego, ozdobieniu go czapką Mikołaja, guzikami z chrupek kakaowych i obowiązkowym nosem z marchewki, Ola zapytała się, gdzie jest mały bałwanek. Ulepiono więc i drugiego. Wedle relacji pani Małgosi Ola pilnie pomagała dostarczając budulec szufelkami.
W czwartkowe popołudnie poszłyśmy - po przerwie chorobowo-świąteczno-urlopowej - na zabawy do Entliczków. Niestety nie było quorum i zajęcia się nie odbyły.Ale już sama droga do przedszkola była ciekawa. Ola wzięła ze sobą Misia Małego w jedną rękę i Króliczka w drugą, a w drodze przemawiała do Króliczka: "Króliczku, idziemy do pani Amelii. Do pani Amelii i do dzieci". Bardzo mi się to podobało, Ola świetnie nas naśladowała.
Jako że w Entliczkach była jedynie pani Amelia, to pojechałyśmy z Olą na małe zakupy.
Ola skorzystała z placu zabaw zrobionego jakiś czas temu w arkadach. Bawiła się tam przed świętami, bez przerwy wchodząc i zjeżdżając, bez problemu odnajdując się w plątaninie przejść i ścieżek. Teraz weszła chętnie, ale za nic nie chciała zjechać ze zjeżdżalni. Nie pomogły namowy, ani Mały Miś, który zjechał wcześniej. Nie miała ochoty i już.
Ola w ogóle ostatnio zrobiła się baaardzo ostrożna jak znajduje się nieco nad ziemią. Np. przy huśtaniu na domowej huśtawce napominała nas, żeby ją huśtać "malutku, malutku".
A z drugiej strony nie ma żadnych oporów, żeby wejść na oparcie kanapy, a siedzenie na blacie w kuchni to frajda.
A tu relaks po długim dniu:
I chwila zadumy:
Tu Ola przy swoim ulubionym ostatnio zajęciu: asystowaniu przy pracach domowych. Jak tylko zaczynamy się krzątać, zaraz pojawia się córeczka, ciągnie krzesło w stronę blatu i prosi o jego przysunięcie. Niestety w swoim bezpiecznym kąciku w rogu blatu blokuje szafkę z koszem, więc co jakiś czas jest odsuwana i przysuwana, czego nie lubi, najbardziej chyba dźwięku krzesła przesuwającego się po podłodze i słyszę za każdym razem: mama, nie mrucz! Czasownik "szurać" jeszcze nie został do końca przyswojony.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz