Zaczynamy od sprawozdania, bo galeria Olkowa przyblokowała się już jakiś czas temu. Dziś raczej nie uda się wrzucić zdjęć jeszcze z jesieni, ale może uzupełnimy galerię. Kiedyś...
A tymczasem galeria wygląda tak.Drugie swoje święta Ola zaczęła od małej krytyki: wyciągnięte któregoś grudniowego popołudnia liczne paczki z bombkami, łańcuchami, itp. zostały przyjęte z umiarkowanym zainteresowaniem. Córeczka popatrzyła na zwały pudełek i stwierdziła: mama zrobiła bałagan.
Bo Ola generalnie porzadnicką jest (choć ostatnio czasem tylko bywa): znaleziony na podłodze paproszek zaraz jest wyrzucany do koszta, od kilku tygodni bardzo lubi asystować przy zmywaniu i jest wyraźnie zawiedziona, kiedy zlew jest pusty. Bierze wtedy gąbkę i "Ola wyciera blat".
Oczywiście przekora dwulatka objawia się rozrzucaniem ubrań (ze szczególnym uwzględnieniem rajstopek), zabawek i odmową sprzątania, albo wskazywaniem na wyimaginowaną przeszkodę i stwierdzaniem "Ola nie może" (plus poważna mina pod tytułem: ja naprawdę nie mogę).
Ale do adremu:
Ola bardzo pomagała:
- w ubieraniu choinki:
- w pieczeniu ciast:
- w wyjadaniu cukierków z dachu piernikowego domku:
I w końcu Święta:Wigilia u Agnieszki i Jacka była ciepła, rodzinna, liczna i pełna smakołyków.
Do Oli przyszedł Mikołaj.
Przyniósł piękne prezenty, ale Ola najbardziej pokochała małego włochatego misia w długiej czapie, porzucając natychmiast na jego rzecz owcę, myszkę, lalki i dużego misia. Lojalność jeszcze nie obowiązuje (pamiętam, że zabawkowy telefon z Puchatkiem, dołączony do któregoś numeru "Misia" tak ją zafrapował, że zaraz pod kioskiem porzuciła wózek z lalą).Mikołaj zyskał pomocnicę.
W Polanicy pod choinką czekały klocki, które tato z fantazją układał, a Ola natychmiast burzyła.
Wieczorem trochę przeszkadzała w graniu w grę detektywistyczną.Mordercą okazała się babcia.

W drugi dzień świąt Ola kibicowała Michałkowi w grze w szachy. Mimo rozpraszania przez małą kuzynkę Michał sobie dobrze radził. A potem Ola sama przekładała sobie szachy.
Ola jest bardzo wpatrzona w Antosia i w Misia (ostatnio bardziej w Miśka) i stara się robić to, co oni. Chłopaki piją kakao z kubeczków - to i Ola.
W tle nowa lala - prezent od Beaty, Jarka i chłopaków.Po kilkudniowym pobycie we Wrocławiu pojechaliśmy znów do Polanicy, zahaczając o Świętą Katarzynę. Tato zapatulał rurę z wodą a Ola badała pryzmę piasku.

Sylwester spędziliśmy w domu. Ola spała, rodzice ogrzewali się po 5 minutowym pobycie w Zieleńcu, gdzie zamierzali przywitać nowy rok na nartach, ale masochistami nie będąc, zrezygnowali z tego niedługo po przyjeździe, obezwładnieni wiatrem, śniegiem i bardzo malowniczą mgłą.
W Polanicy Ola zdobyła sprawność pomocnika palacza.
W Polanicy Ola zdobyła sprawność pomocnika palacza.


Trochę z tym paleniem nie wychodziło i chłodno bywało. A jak mała dostała czkawki, to stosowane były metody tradycyjne: straszenie:
Na czkawkę nie pomogło, ale bardzo rozbawiło straszoną, która do tej pory lubi znienacka krzyknąć: hu! i jest nieco zawiedziona jak nie robimy przestraszonej miny.Ola nauczyła się też wyłączać światełka na choince metodą tradycyjną: wykręcając lekko jedną lampkę. Spostrzegawcza jest. Bardzo.

Pod choinką było też stanowisko zabawy kulkami do liczenia. Ola zapamiętuje coraz więcej (dziś nas rozbroiła recytując kawałek "Lokomotywy": ...i ciągnie z mozołem, bo jesteśmy pewni, że nie rozumie tego słowa), ale z liczeniem jak to u dzieci: jeden, dwa, dziesięć, pięć...
Potem nastąpiła pierwsza wizyta Oli w Zieleńcu i pierwsza jazda na sankach. Po początkowych obawach Ola się rozkręciła i tylko nie mogła zrozumieć, że nie można zjeżdżać wciąż w dół i w dół, tylko trzeba jakieś przerwy na podchodzenie robić.
Potem nastąpiła pierwsza wizyta Oli w Zieleńcu i pierwsza jazda na sankach. Po początkowych obawach Ola się rozkręciła i tylko nie mogła zrozumieć, że nie można zjeżdżać wciąż w dół i w dół, tylko trzeba jakieś przerwy na podchodzenie robić.

A w Zieleńcu nowości: kanapa z podgrzewanymi siedzeniami i osłoną przeciw wiatrowi. Przydawało się, bo było rześko.
I pięknie:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz