środa, 8 lutego 2012

siada, wstaje i raczkuje

Zulka zadziałała zgodnie ze strategią: długo, długo nic i bum! Od grudnia robiła piękny mostek - podnosiła brzuszek i kolanka, ale niespieszno jej było do wykorzystania tej umiejętność do szybszego przemieszczania się, choć rodzice namawiali, tłumaczyli, opisywali rozliczne zalety raczkowania (Maciek któregoś dnia, widząc wygibasy Zuzi, stwierdził, że nauczy ją raczkować, ale Zu okazała się niepodatna na takie nauki).
Aż wreszcie w któryś czwartek (27.01) malutka wzięła i usiadła. A po kilku dniach powstała samodzielnie, po czym poszła za ciosem i porzuciła pełzanie (w którym osiągnęła mistrzostwo) na rzecz raczkowania.

Zulka siedzi a powyżej Ola gra z tatą w Carcassonne

Dziecię mamy więc wielce mobilne. Czas powprowadzać zmiany w domu. Nowy gazetnik powędrował na stół, trzeba będzie opróżnić dolne półki z książek (Zuzia potrafi wyciągnąć z półki nielekki tom encyklopedii PWN), zabezpieczyć kominek itd. Podobnie było z Olą w tym wieku - umiejętności ruchowe coraz lepsze, a instynktu samozachowawczego za grosz.


A tymczasem karmienie na leżaczku odeszło do lamusa

podobnie jak kąpiel w małej wanience


Ruchliwość Zuzi trochę męczy Olę, która już nie może zostawiać swoich zabawek, książek, konstrukcji z klocków itp. na podłodze, co zwykła czynić, bo mogą się dostać w małe łapki ciekawej siostrzyczki. Łapki wprawdzie nieduże, ale silne i niezbyt jeszcze delikatne.


Ola ostatnio poskarżyła się: "Zuzia jest taka negatywna", a kiedy Maciek dopytywał się, co ma na myśli wyjaśniła: "jest negatywna, bo wszystko niszczy".
Ola czasem zaskakuje nowymi słówkami, powiedzonkami, a czasem twórczym przetwarzaniem tychże: "opadam na nogi" jęczała po jakiś szaleństwach, teatralnie pokazując, jak bardzo jest zmęczona i jak bardzo nie może wejść po schodach na górę.


Ale eksploratorsko-niszczycielski zapał Zuzi, choć ze zrozumiałych względów nie budzi entuzjazmu Oli, nie zmniejszył pokładów uczuć dla siostrzyczki.


A tu: kanapka rodzinna

Brak komentarzy: