niedziela, 22 stycznia 2012

nareszcie

Nareszcie po pełnym miesiącu Oleńka została odgipsowana i na początku tygodnia pojawiło się trochę śniegu, co jeszcze opancerzona Ola skrzętnie wykorzystywała:


Zdejmowanie gipsu nie przebiegało tak euforycznie, jak sobie to wyobrażałam, Ola już wcześniej wyrażała obawy o przebieg tej operacji, a w czasie wyzwalania z okowów płakała. Łezki płynęły jej jeszcze, kiedy wyszłyśmy na korytarz, a ja usiłowałam ją przekonać, żeby włożyła już oswobodzoną rączkę do rękawa kurtki. Olcia trzymała rękę w takiej pozycji, jak wcześniej miała w gipsie i odmawiając jakiegokolwiek ruchu kończyną wyrzucała mi: "bo ty mnie nie rozumiesz!" (!). Ostatecznie rączką wsunęła się do rękawa i udałyśmy się na miły spacer po wielkiego lizaka.
Na razie kurujemy skórę i Ola trochę oszczędza rączkę, ale z dnia na dzień coraz mniej. Choć będąc w gipsie córeczka jakoś szczególnie się nie oszczędzała, to teraz jest niestrudzona w bawieniu się "w to, w co się w gipsie nie bawiłam", jak na przykład domek z poduch:

Tymczasem Zulka ma nowego konika - wspinanie się w oparciu o zmywarkę. Dźwięk wkładanych/wyjmowanych naczyń przywabia ją i potem długo trzeba czekać, aż maleństwo znudzi się i opuści stanowisko przy tak wspaniale usytuowanej klapie i tak odpowiednio zamontowanym koszyku - akurat w sam raz, by dziecko mogło przybrać swoją ulubioną ostatnio pozycję - klęczenie z podparciem.

Ale zmywarka nawet zamknięta jest atrakcją dla Zuzi - kiedy jest włączona na podłogę pada pomarańczowe światełko, które Zulka próbuje złapać i za każdym razem wygląda na lekko zdziwioną tym, że choć mocno zaciskała łapkę, to nic nie złapała. Rozbawiła mnie też jej reakcja, kiedy narysowałam jej kwiatek na kartce - też chciała go chwycić.
Oprócz zmywarki Zu odkryła, że drapanie paznokietkiem różnych powierzchni też może być frapującym zajęciem i z zapałem skrobie po różnych meblach, słuchając dźwięków, które wydobywają się spod jej paluszków.
Zulka robi się w ogóle taką bardziej świadomą osobą - zakrycie zabawki chusteczką już nie powoduje utraty zainteresowania grzechotką/misiem, ale mała zabiera się za odkrywanie materiału.
Ostatnio Maciek przykrył jej coś dwiema dłońmi ułożonymi jedna na drugiej, Zuzulka najpierw odsunęła jedną rękę taty, zaliczyła zdziwienie, że widzi nie zabawkę, lecz drugą rękę, ale po chwili odsunęła drugą dłoń i zadowolona chwyciła zdobycz. Brzmi to może niezbyt porywająco, ale nam to utkwiło, bo widać postęp u malutkiej.
Oraz ciekawość i determinację ;)
A jak Zuzia badała w swoim łóżeczku metodycznie szczebelek po szczebelku (chwytała je od brzegu po kolei, jak się nie kręcił, brała się za następny), żeby znaleźć te dwa, które się ruszają, to obserwujący to tato zadzwonił do mającej wychodne mamy, żeby obwieścić, że mamy wybitnie inteligentne niemowlę...

Ale żeby nie było - u Olci też zmiany, no może nie z ostatnich dni, lecz miesięcy, ale kilka dni temu córeczka jakoś dobitnie to zaznaczyła. Otóż Ola nie zwracała w ogóle uwagi na radio. Od jakiegoś czasu pilniej wsłuchuje się w małe pudełko, zwłaszcza w prognozy pogody i potem z powagą powtarza coś typu: "jutro będzie zachmurzenie i mały deszcz". A kiedy byliśmy w Polanicy i babcia włączyła telewizor, by obejrzeć nieśmiertelną prognozę pogody po wiadomościach, Ola przy okazji wchłonęła wiadomości sportowe. I jak następnego dnia w radiu znowu mówili o tour de ski i Justynie Kowalczyk, Oleńka dodała: "to ta pani, o której wczoraj mówili w telewizji, wjechała na nartach pod stromą górę".
Choć czasem mamy wrażenie, że takie chwile uważnego wsłuchiwania się są wyjątkiem - Ola dużo czasu poświęca swoim różnym przemyśleniom, wyobrażaniu sobie i regularnie głęboko się zamyśla. W zadumę wpada ubierając się (połowicznie odziana), jedząc (coraz zimniejszy obiad), idąc (coraz wolniej i wolniej)... Słodkie to marzycielstwo, ale jak trzeba pytanie po raz trzeci powtórzyć, to już nam miny trochę rzedną.

Ale potem - dla równowagi - dziecko zasunie:

- mamo, kapcie w przedszkolu są na mnie za małe
- ... (zastanawiam się, jak to możliwe, skoro były kupowane jakoś tak w listopadzie)
- autentycznie! - dodało z mocą dziecko, widząc moje pytające spojrzenie.

- Oleńko, mam dla ciebie komplecik - podkoszulka i majteczki (Ola jest fanką komplecików wszelkiej maści)
- o fajnie, z różyczką, szkoda że majteczki różowe, a koszulka biała, a nie w jednym kolorze
- cóż...
- ale jest bardzo ładne, przyznaję - uzupełniła Ola elegancko, a ja zamilkłam na dłużej.

Brak komentarzy: