poniedziałek, 1 marca 2010

Dorotka

W zeszłym tygodniu nabyliśmy dla Oli taki hmm... organizer na fotel samochodowy przyozdobiony sympatyczną hipopotamią mordką. Zakup miał służyć poskramianiu chaosu, jaki często pojawia się przy dłuższych podróżach z Olcią. Tymczasem hipcio - a właściwie hipcia, bo Ola nadała stworzeniu imię Dorotka, stała się ulubioną przytulanką i słuchaczem. Ola zasypia z Dorotką, opowiada jej swój dzień, itp., a niewzięcie Dorotki do auta w podróż spotyka się z bardzo silnym protestem.

Ola czeka na wiosnę - już układa plany na wiosenne spacery i pyta się, czy dziś w nocy rozkwitną listki z pączków. A zaraz potem stwierdza, że nie chce, żeby jej bałwan się roztopił i popłynął rzeką do morza.
Poniżej: Ola nie mogąc doczekać się lata ubrała już kostium kąpielowy:


Babcia Ania zmierzyła. Wyniki pomiaru - 96 cm wzrostu.

Tak jak Ola miota się między tęsknotą za zimą a oczekiwaniem wiosny, tak my czasem miotamy się między chęcią zacałowania córeczki a dołującym pragnieniem wyjścia z siebie i stanięcia obok. Ola bowiem bywa słodka i kochana, albo przekorna i uparta.
Kiedy wracam z pracy, przybiega z wyciągniętymi rączkami "strasznie się za tobą stęskniłam, mamusiu". Ale niekiedy nawet nie raczy oderwać się od zabawy z nianią.
Któregoś dnia Ola pięknie pocieszała mnie, kiedy podłamałam się po zobaczeniu koloru drewna na schody - zupełnie inaczej sobie to wyobrażałam. Przygaszona siedziałam dłuższą chwilę podpierając głowę ręką. Ola nie słuchała uważnie naszej rozmowy, ale wiedziała, że moja niewesoła mina ma związek z tymi dwoma kawałkami drewna, które leżały u moich stóp. Wzięła deseczki w ręce i zaczęła mnie głaskać i pokrzepiać: " mamusiu zobacz! te dwa kawałki do siebie pasują, nie martw się". Zasadniczo pocieszył mnie Maciek prostym planem przemalowania całego ustrojstwa, ale chmurzyć przestałam się po pocieszce córeczki.

A po takich miłych chwilach Ola pokazuje charakterek. Wybieramy się do kina na poranek i uprzejmie prosimy córkę o się przyodzianie, na co Ola, która czeka na te niedzielne wyjścia już od czwartku, oznajmia: "nie ubieram się i nie idę, wcale nie chce iść".
Ola ma silne dążenie do samodzielności - jako decydowanie o sobie, ma nieco mniejszy pęd do samodzielności - jako robienie czegoś własnoręcznie. A przede wszystkim nie lubi się ubierać.
Ostatnio po dłuższym przekonywaniu Oli dałam się wciągnąć w negocjacje (mamusiu, ja ubiorę jednego buta, a ty drugiego) i kiedy ubierałam tego drugiego buta, zastanawiałam się na głos: "kiedy Ola będzie się sama ubierać?". Ola zamyśliła się i powiedziała: "po południu jak będę starsza".


Brak komentarzy: