Dziadzio przywiózł zdjęcia z przedchrzcielnej soboty, kiedy kochani dziadkowie zabrali Olę na Tąpadła i wyżej na sam szczyt; w tym czasie Maciek walczył z elewacją (zwycięstwo już blisko), a ja, przy silnym wsparciu babci Ani, spokojnie szykowałam poczęstunek.
Dziadkowie podali, że Ola naprawdę zasłużyła na swoją kiełbaskę z ogniska - weszła na sam szczyt, prawie całą drogę drepcząc na własnych nogach (pod koniec dziadzio trochę wsparł), nie narzekając, a każdy przystanek wykorzystując na zbieranie szyszek, kwiatów, itp.





Dziadkowie podali, że Ola naprawdę zasłużyła na swoją kiełbaskę z ogniska - weszła na sam szczyt, prawie całą drogę drepcząc na własnych nogach (pod koniec dziadzio trochę wsparł), nie narzekając, a każdy przystanek wykorzystując na zbieranie szyszek, kwiatów, itp.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz