wtorek, 26 lipca 2011

Zuzia i reaktywacja

Na początek zdjęcie niezbyt udane, ale pokazujące najmilszą cechę Zuzi - stworzenia, które budzi się i od razu się uśmiecha.


Zuzia niedługo skończy 2 miesiące, a od ostatniego wpisu minął ponad rok (wstyd!), czas na ożywienie bloga i utrwalanie wyjątkowych chwil:
Najświeższe (dzisiejsze) zdjęcie Zuzi:

Jest oczywiście ładniejsza niż na zdjęciu...
Zuzia urodziła się 4 czerwca o 4 rano. I na tym na razie skończyła się jej skłonność do regularności. Bo Zuzik - w przeciwieństwie do Oli - bardzo długo o różnych porach jadała, sypiała (właściwie do dziś nie ma jeszcze takiego całkiem stałego rytmu dnia). Zaprowadziłam sobie zeszycik, w którym przez ponad miesiąc pieczołowicie zapisywałam posiłki i drzemki małej, żeby uchwycić jakiś rytm, ale niewiele to dało: codziennie mała córeczka pożywiała się i relaksowała inaczej i pod żaden system podpiąć się nie chciała. I od razu ujawniła się oczywista wszakże rzecz - że każde dziecko jest inne; i że to co sprawdzało się przy Oli, niekoniecznie wypali przy Zuzi.
Zuzik śpi więcej, niż siostrzyczka w jej wieku, ale łatwiej ją rozbudzić. I od rana się słodko uśmiecha. Widok tych bezzębnych dziąsełek jest tak rozbrajający, że nie możemy się powstrzymać i często "uśmiechamy" Zuzię, co nie jest trudne: wystarczy pochylić się nad nią i się szeroko uśmiechnąć (działa w 19 przypadkach na 20).
Zuzia oczywiście lubi mieć pełny brzuszek, lubi słuchać dźwięku grzechotki i śledzić poruszające się figurki na karuzeli. Lubi kąpiele (a Maciek, który jest specjalistą od kąpieli skonstatował po kilku ukąpaniach Zuzki: "czego myśmy się tak bali zaczynając kąpać Olę? To przecież takie proste...").

/Zuzia wpatrzona w karuzelę/
I co jeszcze można napisać o takim małym człowieku, który jest rozczulającym bezbronnym słodziakiem? Że jest spokojna, pogodna i nie krzykliwa. Udany egzemplarz człowieka:


Nie wiemy jeszcze, czy Zuzia polubi specjalnie zakupioną chustę do noszenia, bo niekiedy donośnie objawia niezadowolenia z umieszczenia jej w tym kokonie, a niekiedy słodko usypia:

O starszym egzemplarzu człowieka więcej następnym razem. Teraz tylko o byciu starszą siostrą. W nową rolę Ola weszła gładko i z dobrymi emocjami. Ola, przejęta rolą siostry z uwagą asystuje przy ubieraniu, kąpaniu małej, chętnie ją zabawia, mówi do niej. Ale oczywiście reaguje lekkim zniecierpliwieniem na moje: " teraz nie mogę do ciebie podejść, bo karmię/przewijam/usypiam Zuzię". Olcia powoli oswaja się z nową sytuacją, ale domaga się dopieszczenia, np. chce zasypiać w naszym łóżku, choć od kilku miesięcy zasypiała w swoim pokoju. Usypianie więc odbywa się u nas, a potem córeczka jest delikatnie przenoszona na swoje włości, co nieodmiennie kwituje z niezadowoleniem po obudzeniu. Ostatnio więc przeprowadziła śledztwo ("jak to się dzieje, ze zasypiam u was, a budzę się u siebie? kto mnie przenosi?) i ustaliwszy sprawstwo taty, wymogła na nim obietnicę, że tej nocy jej nie przeniesie. Ostatecznie sypiamy więc we czwórkę.
Widać, że Olą targają sprzeczne emocje: choć cieszy się z narodzin siostry, ma problem z zaakceptowaniem, że naszą uwagą i czasem musi dzielić się z Zuzią.
Ale dla małej jest zawsze czuła (choć niektóre objawy tej czułości przyprawiają mnie o drżenie):


A tak wyglądały Zuzikowe początki na tym świecie:


Przez te niemal 2 miesiące Zuz przeszedł już przemianę z wciąż prawie śpiącego robaczka o zamglonym wzroku w żwawą, pogodną istotkę, która rozpromienia się na nasz widok.

I jeszcze Ola tańcząca na trawniku:

Brak komentarzy: