czwartek, 18 lutego 2010

bajki

Ola uznała, że już się nasłuchała "trzech świnek" i zabrała się za pozostałe bajki z pakietu urodzinowego. A ostatnio z zadumą stwierdziła: "jak byłam mała, to słuchałam trzech świnek, teraz już nie słucham".
Aktualnie na topie mamy "Królewnę Śnieżkę", "Smoka wawelskiego" i "Brzydkie kaczątko" (które zdeklasowały "Calineczkę", "Kota w butach" i "Słowika"). Córka sama obsługuje wieżę: włącza, ścisza i umieszcza. I rozmyśla: "a jak pan gajowy wsadzi wilka do zagrody, gdzie wcześniej był dzik, to czy to będzie wilk czy dzik?" (bo dodać trzeba, że bajki są raczej w wersji soft i w "Czerwonym kapturku" gajowy nie zabija wilka, tylko umieszcza go w zagrodzie po wyleczonym dziku).

A potem układa własne łączące wszystko - bajki z zestawu, książki z biblioteki, nasze opowieści. Dziś najpierw opowiedziała mi, bajkę zaczynającą się tak:
Były sobie żabki, pierwsza miała na imię Kłębuszek (to z "Julki i Julka"), druga - Ola , a trzecia była leniwa (jak świnka leniwa). Żabki chciały wybudować dom, ja im dałam kolorowe cegły: czerwone i żółte. Żabka Kłębuszek zbierała też trawę i liście na łóżeczko. A potem czarodziejską różdżką zaczarowała i wybudowała domek... itd, itd.
Potem poszła po Maćka ("choć tatusiu, opowiem ci bajkę"). Kiedy Maciek przyszedł Olcia przez chwilkę milczała. Zachęcam bajarkę:
- no Oleńko, opowiedz tacie bajkę o żabce
-zaraz, tylko muzyka przeleci
- ...
- już muzyka nie gra, to opowiadam
Dodam, że nie leciała żadna muzyka, tylko córeczka się wczuła, bo wszystkie płyty od babci zaczynają się krótkim wstępem muzycznym, a dopiero potem czytana jest bajka.

Ola nawet przy wychodzeniu do przedszkola nie rozstaje się z "Julkiem i Julką":


Przedszkole niemal opustoszało (ferie i zimowe infekcje); są dni, kiedy w grupie jest 2-3 dzieci. Ola w mniej licznym towarzystwie chyba czuje się pewniej (poza tym może zmonopolizować sobie panią Kingę), a opowieści z przedszkola płyną szerszym niż wcześniej strumieniem: "kocham też Zosię z grupy czwartej, ale najlepiej bawię się z Madzią; Madzia miała dziś urodziny i dawała czekoladki, a Eryk kocha Szymona i kłócił się z Madzią".
Trzylatki mają bardzo bogate życie uczuciowe.

niedziela, 7 lutego 2010

po kim?


Olcia niekiedy rozbraja spryciulstwem.Najnowszy przykład:
W ostatni piątek jechaliśmy do Polanicy, pakowanie, zamieszanie. Ola znalazła sobie zajęcie - wyjęła kredki do malowania buzi. "Będę malować chmurkę". Za chwilę Olcia miała na twarzy coś niebieskiego i zabierała się za oddzieranie papierka z kredki.
- Olciu, nie odrywaj papierka, jest potrzebny kredce
- tylko przy czubeczku, mamusiu
- ok.
Po minucie widzę, że córka metodycznie oddarła cały papierek z kredki o konsystencji świecówki.
Wkraczam: "Olciu, mówiłam, że ten papier jest potrzebny kredce". Nieco zakłopotana Ola chowa kredkę w rączce. W ciepłej łapce kredka mięknie i pęka na pół. Na twarzy Oli pojawia się podkówka, ale już po kredce...
To był piątek. W poniedziałek rano przybyła niania. Ola wita się i zagaja: "Nianiusiu, popatrz: specjalnie dla ciebie podzieliłam niebieską kredkę na dwie części - proszę, to twoja połówka".
Pani Małgosia została niestety uświadomiona co do pochodzenia prezentu.

Po kim dziecko to ma? Rodzice tacy prostolinijni...