Pisze Ola, eksploruje Zuza, choć i Ola trochę eksploruje i Zuza trochę pisze, jeżeli za pisanie można by uznać zamazywanie kolejnych kartek konsekwentnie tą samą kredką (Zu jakoś nie ma potrzeby zmiany kolorów w trakcie tworzenia).
W ostatnich tygodniach Ola zaczęła pisać - pewnego pięknego dnia siadła przy stole z kartką i kredkami (akurat nic niezwykłego - Ola pasjami tworzy rysunki, a jej dzieła ozdabiają liczne ściany) i zaczęła bardzo powoli wymawiać różne słowa, po czym przybiegła z kartką, gdzie całkiem poprawnie napisała: usta, oko, Zuza, itd. Po prostu zaczęła słyszeć głoski wyrazach, dotychczas słowo było płynnym dźwiękiem, a teraz rozdzieliło się w olkowych uszkach.
Wiem, wiem: miliony piszą i czytają, ale nie posiadali tej umiejętności na moich oczach: nie było - pstryk - jest!
No i nie byli moją córką.
A któregoś dnia Ola zaprezentowała fajną wiarę w rysunkowe działania magiczne: najpierw starannie narysowała panią ubraną w niebieską suknię, potem podarła kartkę i wyrzuciła do kosza. Zdziwiło to Maćka, przyzwyczajonego do pełnego pietyzmu podejścia Oli do swoich dzieł; na pytanie ojca Ola odpowiedziała bez zastanowienia: "wyganiam panią deszcz".
Bo Ola nie uznaje jesieni dżdżystej i błotnistej, Ola ceni jesień suchą, by można było oddać się ulubionej jesiennej rozrywce: szuraniu w liściach. Czy jest jakiś chromosom za to odpowiedzialny? bo i dla mnie chrzęst rudych liści to kluczowa zaleta jesieni.
W związku z tym Ola zaproponowała na weekend - wycieczkę w celu szurania. Z babcią Anią i - przez chwilę - Beatą i Jarkiem, szuraliśmy ile wlezie:
Tymczasem Ola boleje, że już nie chodzimy z przedszkola do domu piechotą, tylko przyjeżdżam po nią autem, wracając z pracy. Na moje argumenty, że Zuzia, że niania, że czas, przedstawiła klarowny plan: "pojedziesz po Zuzię, pani Karolina będzie mogła pojechać do domu, a ty przyjedziesz po mnie z Zuzą w wózku". Piękne w swej prostocie, ale w pracy tyle pracy, że jakoś mi zawsze tych 20 minut brakuje; muszę się spiąć, co by Oli umiłowanie spacerów nie zanikło.
Oleńka przyzwyczaiła się do niespiesznego rytmu ostatniego półtora roku - mama w domu, dużo czasu, długie pożegnania z koleżankami w przedszkolu, powolne powroty przez park.
Mi też tego brakuje.
Za to do parku, na tekwondo, na zakupy drepczemy zgodnie z życzeniem panienki (na tekwondo z latarką - gmina oszczędza na oświetleniu, a słońce coś ostatnio się nie spisuje późniejszym południem).
Maciek od dawna widzi w Oli samorodny talent matematyczny (wiadomo po kim...). Ja się trochę z męża podśmiechuję, ale faktem jest, że małą interesują liczby, kształty itp. I potem odbywamy takie rozmowy (efekt jakiś przedszkolnych zajęć):
- mamo, prawda, że kwadrat ma 4 kąty?- tak, a prostokąt?
- no mamo, też 4!
- a co ma 3 kąty?
- proste - trójkąt; mama, a co ma 2 kąty?
- ... hmm ... a jak myślisz?
- półkole
- .... (ja bym na to nie wpadła)
- a koło ma zero kątów?
- tak Oleńko.
Dziecko jest też świadome pewnych faktów geograficznych i sugerowanie, że tak nie jest spotyka się z dezaprobatą, czego ostatnio doświadczył Maciek:
O: a co ma tato w portfelu - takie dziwne pieniądze?A: to euro, można tym płacić w wielu krajach Europy: w Niemczech, Francji, Włoszech...
M: i na Sycylii!
O: tato! mama właśnie powiedziała, że we Włoszech.
i zmarszczony nosek.
| recycling: suknia z pudełka |
Nowo nabyte umiejętności pisarskie Ola próbowała wykorzystać dla poskromienia Zuzanny; jak łatwo można się domyślić, malutka szalenie się tym przejęła. Zawiesił Maciek nowe półki na płyty, zgodnie z nową naszą koncepcją półek, ale niestety w zasięgu rączek Zu, która to od razu zaczęła płyty z półki wyciągać, pudełka otwierać i cd wnikliwie badać (np. stukając w podłogę). Akurat mnie nie było, Maciek skręcał kolejną szafkę, więc Ola wzięła sprawy w swoje ręce - na kawałku tektury z opakowania szafki wysmarowała napis: Ola polic (miało być Ola policjantka, ale jeszcze nie umie rozplanować przestrzeni na napisy) i tym zasłoniła płyty. Zu pacnęła łapką, tektura spadła na podłogę i działania prewencyjne zaczęły się od nowa.
A Zuza, prewencja i - niestety - penalizacja, to (ku naszemu utrapieniu) pojęcia ostatnio sobie bliskie. Słodka Zuzanka o złocistych loczkach kopie, bije i jeszcze się zaśmiewa. Ląduje więc karnie w łóżeczku z założonymi szczebelkami; trochę to do niej przemawia. Z resztą działań wychowawczych czekamy na czas większej kumacji.
| jesień w naszym ogrodzie |
1 komentarz:
tanie prezenty świąteczne prezenty na boże narodzenie
Prześlij komentarz